poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Autor: Myśli Czytelnika


Z ogromną przyjemnością zabrałam się za lekturę drugiego tomu z cyklu „Królowie przeklęci”, posmakowałam już pióra Maurice’a Druona i wiedziałam, że czeka mnie prawdziwa historyczna uczta. „Zamordowana królowa” zaczyna się dokładnie tam, gdzie kończy się tom pierwszy. Po śmierci Filipa Pięknego na tron wkracza jego pierworodny syn – Ludwik X, z racji swojego chwiejnego, egocentrycznego i wybuchowego charakteru zwany Kłótliwym. Nie jest to władca, jakiego mogłaby wymarzyć sobie Francja, przyzwyczajona do ciężkiej i pewnej ręki poprzedniego władcy. Ludwik w niczym nie przypomina swojego ojca, a główną sprawą, która zaprząta jego umysł nie jest jego królestwo, a urażona duma z powodu zdrady jego małżonki Małgorzaty.
Francja rządzą praktycznie Karol de Valois i Enguerrand de Marigny, którzy są wzajemnymi wrogami. Wykorzystują oni fakt, że marionetkowy król najbardziej na świecie pragnie unieważnić małżeństwo z Małgorzatą Burgundzką i pojąć za żonę Klemencje Węgierską. Wokół tych dworskich rozgrywek toczy się właśnie akcja „Zamordowanej królowej”. Wszak każdy pragnie dzierżyć w ręce władzę i upłynnia granicę pomiędzy dobrem a złem, pomiędzy tym, co istotne dla Francji, a własną korzyścią.

 

Ludwik X Kłótliwy - źródło

Maurice Druon jak zwykle nie tylko doskonale oddaje tło historyczne, ale pięknie nakreśla tło obyczajowe, pokazuje świat bankierów, drobnej szlachty, także na tle panującego w tym czasie głodu.
Bohaterowie „Zamordowanej królowej” nie są papierowi, Druon potrafi nakreślić jasne, wyraziste sylwetki, które na długo zapadają w pamięć. Miło również było poznać losy drugoplanowych postaci, takich na przyklad jak Guccio Lombardi.
Czuję się więcej niż usatysfakcjonowana, Maurice Druon ma fantastyczne pióro, dzięki któremu opowieść historyczna zmienia się w fascynującą książkę sensacyjno-przygodową, którą czyta się prawie na bezdechu.


"Królowie przeklęci":

  • tom I "Król z Żelaza"

____________
Maurice Druon, Zamordowana królowa, przeł. Anna Jędrychowska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1991, s. 225.

Pierwsze zdanie: Dnia 29 listopada 1314 roku, w dwie godziny po nieszporach, dwudziestu czterech jeźdźców w barwach Francji wypadło cwałem z zamku Fontainebleau. 

Ostatnie zdanieMłodzieniec ukłonił się na znak podzięki.
- Więc, przyjacielu Guccio, jedziemy znów do Neapolu. 


06:20, avo_lusion
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 kwietnia 2013

Autor: Kraina Czytania


Rozwój epiki rycerskiej

Głównym nurtem dworskiej literatury średniowiecznej była tak zwana epika rycerska. Odzwierciedlała ona ideały i obyczaje epoki, ukazując jako wzór do naśladowania rycerza doskonałego, będącego wcieleniem wszelkich cnót. Ten typ literatury tworzyli i rozpowszechniali wędrowni śpiewacy noszący w różnych krajach rozmaite nazwy: trubadur, truwer, minstrel, bard, skald, rybałt czy wajdelota.

Obok czynów sławnych rycerzy, wędrowni śpiewacy opiewali także wyidealizowaną miłość dworską, co wiązało się z rycerskim obyczajem mówiącym, iż każdy rycerz powinien posiadać panią swego serca. Wśród charakterystycznych cech epiki rycerskiej wymienia się:

  • anonimowość autorów,
  • ukazywanie tego samego tematu w różnych ujęciach,
  • występowanie wątków baśniowych i fantastycznych postaci – potwory, smoki, olbrzymy czy karły,
  • łączenie się opowieści w całe cykle.

W różnych krajach europejskich powstawały całe cykle, które opowiadały o sławnych rycerzach i ich nadzwyczajnych czynach. I tak:

  1. Hiszpania – opowieści o rycerzu kastylijskim, Cydzie i jego walkach z Maurami;
  2. Anglia – cykl opowieści o królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu. Ich zadaniem było poszukiwanie Świętego Graala, czyli naczynia napełnionego Krwią Chrystusa;
  3. Niemcy – cykl opowieści o Nibelungach, czyli karłach strzegących wielkiego skarbu na dnie rzeki Ren;
  4. Francja – cykl opowieści o cesarzu Karolu Wielkim i jego dwunastu paladynach (wodzach), z których najdzielniejszym był hrabia Roland;
  5. Ruś – poemat rycerski pod tytułem Słowo o wyprawie Igora na Połowców opowiadający o walkach księcia Igora z koczowniczymi plemionami.

Należy też dodać, iż styl epiki rycerskiej charakteryzował się patosem, czyli podniosłym sposobem mówienia i pisania. Używano słów górnolotnych i przesadnych. Epika rycerska to także wyolbrzymianie wydarzeń i zasług bohaterów, czyli innymi słowy tak zwana hiperbolizacja.

Ideał rycerza średniowiecznego w Pieśni o Rolandzie

Pieśń o Rolandzie to narodowa epopeja francuska, będąca utworem anonimowym pochodzącym z końca XI wieku, który został spisany przez niejakiego Turolda w połowie XII wieku. Treścią utworu są bohaterskie czyny i śmierć Rolanda – jednego z dwunastu paladynów cesarza Karola Wielkiego.

Roland to postać historyczna, lecz w zapiskach kronikarskich istnieje o nim jedynie krótka wzmianka. W roku 778 podczas wyprawy do Hiszpanii tylna straż wojsk francuskich pod wodzą Rolanda została zaatakowana i zniszczona przez pogański górski lud Basków, określanych wspólnie dla wszystkich Muzułmanów mianem Saracenów.

       Fragment „Pieśni o Rolandzie" w przekładzie Tadeusza Boya-Żeleńskiego;
            rok publikacji 1932

Hrabia Roland stanowi przykład ideału średniowiecznego rycerza. Jest odważny, mężny, waleczny i bohaterski. Kocha też swoją ojczyznę, ceni swojego władcę i do samego końca jest mu wierny. Największą wartością dla Rolanda jest honor, dlatego też jest człowiekiem, na którym zawsze można polegać. Stara się również opiekować słabszymi od siebie. Doskonale walczy i jest przywiązany do swojej broni. Jest lojalny i nieugięty, lecz jako dowódca – nierozważny. W obliczu zbliżającej się śmierci, Roland nie czuje strachu, a jedynie pragnie pojednać się z Bogiem.

Średniowieczna historiografia w języku łacińskim

Na początek wyjaśnijmy czym tak naprawę jest historiografia nazywana czasami dziejopisarstwem lub piśmiennictwem historycznym. Otóż, jest to ogół prac historycznych odnoszących się do danego okresu, regionu lub zagadnienia.

Najdawniejszymi zapiskami historycznymi są tak zwane roczniki (annales). Były to krótkie notatki prowadzone w języku łacińskim i sporządzane przez anonimowych duchownych na marginesach ksiąg kościelnych, na przykład:

  • 965 rok – Dąbrówka przybyła do Mieszka;
  • 966 rok – Mieszko, książę Polski ochrzczony.

Roczniki stały się podstawą dla powstania i rozwoju znacznie obszerniejszych kronik.

Średniowieczna kronika to z kolei utwór o charakterze publicystyczno-literackim zawierający opis wypadków ujętych w porządku chronologicznym.

Pierwszym polskim kronikarzem był tak zwany Gall Anonim. Informacje o jego życiu są niezwykle skąpe. Przyjmuje się, że był zakonnikiem benedyktyńskim, pochodzenia francuskiego i przybył do Polski z Węgier. Działał w okresie panowania księcia Bolesława Krzywoustego, natomiast za okazaną mu opiekę odwdzięczył się napisaniem Kroniki. Dzieło to obejmuje historię Polski od czasów najdawniejszych do 1113 roku.

Autorem Kroniki pochodzącej z XIII wieku jest biskup krakowski – Wincenty Kadłubek. Swoje dzieło doprowadził do roku 1202. Cechą charakterystyczną tej Kroniki jest to, iż autor, chcąc uświetnić naszą przeszłość narodową rozbudował prehistorię Polski oraz wykorzystał fantastyczne opowieści, między innymi O Popielu i myszach, O smoku wawelskim, O księciu Kraku czy O księżniczce Wandzie. Ponadto opisywał też fikcyjne wojny legendarnych polskich władców z Juliuszem Cezarem, Aleksandrem Macedońskim oraz innymi wodzami starożytności.

Czasy Kazimierza Wielkiego i Ludwika Węgierskiego (XIV wiek) opisuje natomiast Kronika Wielkopolska. Jej autorem jest Janko z Czarnkowa. Kronika ta ma charakter pamiętnika, ponieważ autor – wysoki urzędnik dworski – opisywał te wydarzenia, w których sam brał udział.

Z kolei wiek XV przyniósł Kronikę Jana Długosza – urzędnika dworskiego i nauczyciela synów króla Kazimierza Jagiellończyka. W swojej Historii Polski opisał dzieje kraju od czasów najdawniejszych do 1480 roku. Jego dzieło odznacza się wysoką kulturą literacką, krytycyzmem i wiarygodnością. 

Wróćmy jeszcze na chwilę do Kroniki Galla Anonima, w której autor przedstawił portrety dwóch Bolesławów, czyli Bolesława I Chrobrego i Bolesława III Krzywoustego. Kronika polska Galla Anonima powstała w latach 1112-1116 na zamówienie polskich dostojników. Z braku źródeł pisanych, autor oparł się głównie na informacjach przekazywanych ustnie, a także na własnych obserwacjach. Wprowadził też elementy fikcji literackiej. Utwór pisany jest prozą rymowaną w języku łacińskim i obejmuje trzy księgi, które rozpoczynają wierszowane wstępy i listy. W swej Kronice Gall Anonim wyeksponował szczególnie czasy panowania króla Bolesława Chrobrego i księcia Bolesława Krzywoustego.

Bolesław I Chrobry                       Bolesław III Krzywousty

 Zdaniem Galla Anonima Bolesław Chrobry posiadał przede wszystkim cechy wspaniałego, doskonałego i dzielnego rycerza. Był też dobrym władcą i gospodarzem, a po jego śmierci Polska osłabła politycznie i gospodarczo. Król nigdy nie podejmował pochopnych decyzji, zaś swoich poddanych traktował jednakowo i odnosił się do nich z miłością. Był też władcą sprawiedliwym. Natomiast Bolesław Krzywousty posiadał ogromny talent wojenny i rycerski, był bezlitosny dla swoich wrogów, konsekwentny w działaniu oraz nieugięty i nieustraszony, co sprawiało, że obawiano się go i nazywano „Bolesławem, który nie śpi”. Książę określany był też „pogromcą wrogów” i „księciem – rycerzem”.

Tak więc portrety polskich władców w Kronice Galla Anonima realizują dwa popularne modele w średniowiecznej literaturze europejskiej. Bolesław Chrobry to „władca – dobry ojciec”, którego pierwowzorem był cesarz Karol Wielki. Z kolei Bolesław Krzywousty ukazany został jako utalentowany żołnierz i w ten sposób przypomina średniowiecznego bohatera, jakim był „rycerz doskonały”.

15:47, avo_lusion
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 kwietnia 2013

Autor: Książki Zbójeckie


Satyra na pewno, choć nie na leniwych chłopów. Chłopi nie mogą sobie pozwolić na lenistwo, bo jak się nie wezmą do roboty, nie zarobią na chleb. Prosty rachunek. Kiedyś pewien wydawca, w XIX wieku nadał utworowi taki właśnie tytuł. Czy ktoś zarzuca współczesnej młodzieży brak czytania ze zrozumieniem? Jeżeli tak, warto odwołać się właśnie do tego przykładu. W ten oto sposób jedyny utwór średniowieczny o charakterze satyrycznym, zachował się aż do współczesności.

Kto w takim razie jest… leniwy? Nie chłop, a kmieć. Michałowska na temat tej grupy społecznej pisze:

Ludność wiejska była ówcześnie silnie zróżnicowana majątkowo. Prócz sołtysów składali się na nią: kmiecie, zagrodnicy oraz bezrolni. (…) Uprawiali oni co najmniej 1 łan (tzn. około 16-17 hektarów), w zamian za co byli zobowiązaniu do określonych powinności na rzecz właścicieli ziemi. Według średniowiecznego „obyczaju kmiecego” (more kmethonico), uznając owych właścicieli za „panów” (dziedziców), mieli płacić im roczny czynsz, a nadto wykonywać określone prace na roli; panowie zaś uważali ich za „swoich ludzi”. Taki stan rzeczy – szczególnie w związku z rosnącą potrzebą zwiększania upraw, a co za tym idzie zwiększeniem liczby pracowników – powodował, że z czasem sytuacja kmieci stawała się coraz gorsza, byli jawnie wykorzystywani przez swoich panów, często dochodziło do konfliktów między tymi dwiema grupami. Ponieważ droga sądowa z reguły nie przynosiła kmieciom wymiernych efektów, wytworzyli oni specyficzną postawę wobec swoich pracodawców, to znaczy sabotowali prace na ziemiach dziedziców, udawali, że pracują lub też wykonywali pracę niestarannie i niedokładnie[1].

Rękopis satyry. Źródło: Wikipiedia.

Właśnie ta sytuacja stała się dla twórcy satyry inspiracją. Oczywiście, sama forma gatunkowa nie została do końca zachowana. Działania podjęte przez kmiecia nie są wyolbrzymione, to raczej autentyczny obraz tamtych czasów. Zgodnie z tym, co napisała Michałowska, kmiecie robią po prostu na złość swojemu panu:

Chytrze bydlą(1) z pany kmiecie,
Wiele się w jich siercu plecie.
Gdy dzień panu robić mają,
Częstokroć odpoczywają.
A robią silno obłudnie:
Jedwo(2) wynidą pod południe,
A na drodze postawają,
Rzekomo pługi oprawiają;
Żelazną wić(3) doma słoży,
A drzewianą na pług włoży;
Wprzągają chory dobytek,
Chcąc zlechmanić(4) ten dzień wszytek:
Bo umyślnie na to godzi,
Iż sie panu źle urodzi.
Gdy pan przydzie, dobrze orze -
Gdy odydzie, jako gorze(5);
Stoji na roli, w lemiesz klekce:
Rzekomoć mu pług orać nie chce;
Namysłem(6) potraci kliny,
Bieży do chrosta(7) po jiny;
Szedw(8) do chrosta za krzem(9) leży,
Nierychło zasię wybieży.
Mnima-ć każdy człowiek prawie(10),
By był prostak na postawie(11),
Boć sie zda jako prawy wołek(12),
Aleć jest chytrzy(13) pachołek[2].

Jak widać, kmieć podejmuje różnie działania, aby opóźnić robotę w polu i świadomie godzi się, aby praca nie przyniosła panu znaczących zysków. Średniowieczny utwór to kolejny dowód na to, że ludzka mentalność  nie zmienia się od wieków. Jedni chcą wykorzystać drugich, a ci drudzy mszczą się, na ile mogą. Buntownicza postawa nie przynosi korzyści ani jednym, ani drugim. Jest tylko świadectwem przebiegłości średniowiecznego kmiecia, który ma swoje zdanie i swoje sposoby na to, aby je prezentować światu.

Utwór stylizowany na mowę potoczną to ciekawy obraz epoki, a raczej jej zwyczajnego, codziennego wycinka. Dzięki temu możemy poznać ówczesne problemy nie tylko za pomocą powieści historycznych lub przekazów, ale także poezji. Osoba mówiąca jest wnikliwym obserwatorem, który zna realia tamtych czasów i zapewne był świadkiem podobnych zachowań.

 


[1] Michałowska T., Średniowiecze, Warszawa 2000, s. 559.

[2] Objaśnienia za: klp.pl. 1 - żyją, postępują; 2 - ledwo; 3 - łańcuch u pługa; 4 - przepróżniaczyć; 5 - jak najgorzej; 6 - rozmyślnie; 7 - w zarośla; 8 - poszedłszy; 9 - za krzakiem; 10 - prawdziwie; 11 - z pozoru; 12 - prawdziwy wół; 13 - przebiegły, podstępny.

15:33, avo_lusion
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 09 kwietnia 2013

Autor: Kraina Czytania


Iny Lorentz, Kasztelanka

Wydawnictwo: SONIA DRAGA
Katowice 2008
Tytuł oryginału: Die Kastellanin
Przekład: Marta Archman
 

Kiedy 6 lipca 1415 roku został spalony na stosie w Konstancji Jan Hus, w Czechach zawrzało. Już za życia uważany był za świętego, natomiast po śmierci jego kult znacznie przybrał na sile. Jedni modlili się do niego, prosząc o wstawiennictwo w potrzebie, zaś inni w jego imię rzucali klątwy na swoich wrogów, pomimo że tak naprawdę na soborze w Konstancji został on uznany za heretyka. W konsekwencji fakt ten w znaczący sposób przyczynił się do wybuchu tak zwanych „wojen husyckich” (1419-1434). Ten niezwykle krwawy konflikt zbrojny prowadzony był przez czeskich zwolenników Jana Husa. Początkowo miał on charakter religijny, lecz w miarę upływu czasu przeobraził się w konflikt narodowy i skierowany był przeciwko panowaniu w Czechach niemieckiej dynastii Luksemburgów.

Husyckie wojny zapoczątkowała rewolta w Pradze w 1419 roku. Rebelia ta bardzo szybko rozszerzyła się na cały kraj, a husyci zaczęli zajmować dobra kościelne i niemieckie, przejmując świątynie i usuwając z nich wierne papieżowi duchowieństwo. W niedługim czasie po praskiej rewolcie zmarł król czeski, Wacław IV pochodzący z dynastii Luksemburgów. Wówczas Czesi stanowczo odmówili praw do tronu jego bratu, królowi Niemiec i Węgier, Zygmuntowi Luksemburskiemu. W związku z tym, odsunięty od tronu Zygmunt, zaczął organizować wyprawy odwetowe, którym przyklasnął sam papież, nadając im uprawnienia krucjat, czyli innymi słowy wypraw krzyżowych. Niemniej jednak kolejne wyprawy kończyły się przegraną krzyżowców. W tamtym okresie armią czeską dowodził niejaki Jan Žižka z Trocnova, który opracował innowacyjną i niezwykle skuteczną taktykę walki piechoty. Po jego śmierci w 1424 roku dowództwo przejął przywódca taborytów (jeden z odłamów husyckich), Prokop Wielki. Tak więc od roku 1427 walki przeniosły się na tereny Rzeszy, a także do Austrii, Saksonii, Bawarii oraz Węgier i na Śląsk. Wszystkie te obszary znajdowały się wówczas pod panowaniem Zygmunta Luksemburskiego.

Ostatecznie jedno z ugrupowań husyckich – kalikstyni, poszło na ugodę z Zygmuntem Luksemburskim, w sposób zdradziecki atakując taborytów i zadając im klęskę pod Lipanami w 1434 roku. W bitwie życie stracił przywódca taborytów, wspomniany wyżej Prokop Wielki. I tak oto rozpoczęły się pertraktacje husytów z katolikami, w efekcie których Zygmunt Luksemburski otrzymał koronę czeską w 1436 roku.

Tak właśnie przedstawia się tło historyczne drugiej części cyklu opisującego losy Marii Adler z domu Schärer i jej rodziny. W części pierwszej pod tytułem Nierządnica, czytelnik poznaje Marię jako średniowieczną prostytutkę wędrującą od wsi do wsi i od miasta do miasta, która sprzedaje swoje ciało każdemu napotkanemu mężczyźnie. Jej ubranie ozdobione jest żółtymi tasiemkami, aby wszyscy wiedzieli, czym trudni się młodziutka dziewczyna, która podstępem została wypędzona z Konstancji i skazana na tułacze życie pełne niebezpieczeństw i upokorzenia.

W Kasztelance czytelnik spotyka Marię, która jest już dziesięć lat starsza, a więc i mądrzejsza.  W dodatku jest teraz kobietą zamężną, a jej małżonek świata poza nią nie widzi. Ona również zrobiłaby dla niego wiele, lecz jest coś, co spędza jej sen z powiek. Otóż do tej pory państwo Adler nie doczekali się potomstwa, a winą za ten fakt Maria obarcza samą siebie. Uważa, że to zioła, które stosowała jako środek antykoncepcyjny, będąc jeszcze nierządnicą, stanowią przyczynę jej bezpłodności. Jej mężem jest Michał Adler, syn szynkarza z Konstancji, który teraz dzierży tytuł kasztelana na zamku Rheinsobern. I tak oto Maria z nierządnicy przeistoczyła się w kasztelankę, którą niemal wszyscy poważają. Niemniej w jej otoczeniu znajdują się też i tacy, którzy doskonale pamiętają przeszłość Marii i perfidnie to wykorzystują. Poza tym wśród najbliższego otoczenia Michała jest też ktoś, kto obojgu życzy jak najgorzej.

Pewnego dnia życie Adlerów diametralnie się zmienia. Michał dostaje zawiadomienie o zwerbowaniu wojska i wyruszeniu do Czech, aby tam walczyć przeciwko husytom. Na Marię pada blady strach. Ona wie, że jej ukochany może już nigdy nie wrócić do domu. Jednak nie wolno mu sprzeciwiać się rozkazowi Zygmunta Luksemburskiego. Nie pozostaje mu więc nic innego, jak tylko zacząć przygotowania do wyprawy na tereny wroga, lecz nie wie jeszcze, że w jego oddziale znajdują się też zdrajcy. Kasztelanowi bardzo ciężko jest opuścić Marię. Kobieta jest miłością jego życia. Kocha ją niemalże od zawsze. Jeszcze w Konstancji pragnął pojąć ją za żonę, jednak los zdecydował inaczej. Musiało minąć wiele lat, wiele też musiało się wydarzyć, aby w końcu mogli być razem.

Tuż po wyjeździe Michała, Maria odkrywa, że spodziewa się dziecka. Oczywiście ma obok siebie oddaną przyjaciółkę, Hiltrud, której pomoc jest bezcenna. Jednak to nie to samo, co obecność męża. Marię dręczą też koszmary, w których wyraźnie widzi, że jej Michał jest w ogromnym niebezpieczeństwie. Każdy dzień to dla niej walka z niewyobrażalnym lękiem o ukochanego. Pewnego dnia jej obawy znajdują potwierdzenie w rzeczywistości. Na zamek przyjeżdża posłaniec z wiadomością o śmierci Michała. Od tej chwili Maria nie ma już nikogo, kto mógłby się nią zaopiekować i chcieć jej dobra. Przyjaciółka, Hiltrud, zupełnie się nie liczy. Młoda kasztelanka właśnie przeszła pod opiekę palatyna Ludwika, który wyłącznie dla własnej korzyści, natychmiast po urodzeniu dziecka, chce wydać młodą wdowę za mąż za człowieka, którego ona nigdy nie pokocha. Poza tym na zamek sprowadzają się nowi właściciele, którzy gotują Marii istne piekło. Co w takim razie ma zrobić zrozpaczona, lecz zarazem niezwykle silna kobieta? Uciec? Ale dokąd?

Każdy, kto czytał pierwszą część cyklu wie, że Maria tak łatwo się nie poddaje, nawet jeśli znajdzie się w sytuacji teoretycznie bez wyjścia. Tak też dzieje się i tym razem. Wypowiada posłuszeństwo swoim opiekunom i jako markietanka ucieka z Rheinsobern. Ona czuje, że jej mąż wcale nie poległ w bitwie. Jej serce wie, że Michał żyje, a jedyne, co musi zrobić w tej sytuacji, to odnaleźć go i na nowo ułożyć sobie z nim życie. Tak więc żółte tasiemki zamienia na czerwoną spódnicę, kupuje dwa woły, które zaprzęga do wozu, wypełniając go przeróżnymi towarami, a potem jako wędrowna handlarka przyłącza się do wojska maszerującego do Czech. Jej życie znów będzie znajdować się w niebezpieczeństwie, ale miłość do męża jest silniejsza niż strach. Czy Maria rzeczywiście ma rację, twierdząc, że Michał żyje i gdzieś tam na nią czeka? A może to tylko zwyczajne fanaberie zakochanej kobiety?

W Kasztelance Maria Adler wywiera na czytelniku wrażenie nie tylko swoją wielką miłością do męża, ale przede wszystkim dawną nierządnicę postrzegamy jako troskliwą matkę, która jest gotowa na wszystko, aby tylko móc ochronić swoje dziecko oraz tych, którzy są dla niej niezwykle ważni i których kocha. Bo przecież kocha nie tylko Michała, ale również bezbronne osoby, które los stawia jej na drodze. Wciąż pamięta, iż musi spłacić dług, jaki niegdyś zaciągnęła u losu i kiedy nadarza się ku temu okazja, natychmiast ją wykorzystuje, nie bacząc na to, że naraża własne bezpieczeństwo. Choć wiele razy upokorzona, teraz jest gotowa bronić swojej godności za wszelką cenę. Nie boi się spojrzeć Złu prosto w oczy.

Autorzy w Kasztelance przedstawiają Marię Adler już nie jako młodą i niedoświadczoną dziewczynę, pozwalającą na wszelkie okrucieństwa względem swojej osoby, lecz jako kobietę dojrzałą i doskonale wiedzącą, czego tak naprawdę chce od życia. Maria ma swój cel, do którego uparcie dąży. Trzeba wiedzieć, że Kasztelanka to także powieść o podstępnej zdradzie i zemście za wyrządzone niegdyś krzywdy. Jak to zazwyczaj bywa w książkach, tutaj również czytelnik obserwuje odwieczną walkę Dobra ze Złem. Maria domaga się sprawiedliwości. A zatem, czy ostatecznie uda jej się doprowadzić swoich wrogów do zguby? Czy uczyni to własnymi rękami, czy może będzie mieć wspólników, którzy bez wahania staną po jej stronie?

Generalnie książka jest pełna emocji i nagłych zwrotów akcji. Na pewno czytelnik nie będzie się nudził podczas lektury. Fakt, iż główni bohaterowie to postacie fikcyjne sprawia, że nie wiemy do samego końca, jaki będzie finał ich historii. Prawdą jest tutaj jedynie tło historyczne oraz niektórzy bohaterowie poboczni, czyli ci, którzy w dziejach wojen husyckich odegrali istotną rolę. W mojej ocenie ta część wypada znacznie lepiej w porównaniu z Nierządnicą. Przede wszystkim jest w niej więcej dynamiki i niepewności, a także ryzykownych sytuacji.

Przede mną Testament nierządnicy, a potem Córka nierządnicy i Córy grzechu, które kończą cykl. Jestem bardzo ciekawa, jakimi ścieżkami Autorzy poprowadzili dalsze losy Marii i Michała. Polecam tę powieść nie tylko miłośnikom historii, choć pasjonaci na pewno spojrzą na nią pod innym kątem niż czytelnicy, którzy za historią nie przepadają. Okres wojen husyckich przedstawiony jest tutaj niezwykle dokładnie i właśnie ten fakt może zwrócić szczególną uwagę historyków. Wiernie oddane są także realia średniowiecznej epoki. Jest prymitywizm, rozpusta i wszystko to, co charakteryzuje tamte czasy.

Moja ocena: 6/6

19:02, avo_lusion
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 10
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31