Blog > Komentarze do wpisu

„Kuchnia Świętej Hildegardy” Brigitte Pregenzer, Brigitte Schmidle

Autor: Krasnoludek


“Zacząć od korzeni”

Tytuł oryginału: Hildegard von Bingen. Einfach Kochen
Język oryginału: niemiecki
Przekład na język polski: Jacek Jurczyński
Data wydania: 2007 rok
Wydawnictwo: Wydawnictwo M.
ISBN: 978-83-7595-604-7
Liczba stron: 165
Seria/cykl wydawniczy: Św. Hildegarda
„Aby to, co spożywacie,
Było waszym lekarstwem.”
Hipokrates
    Kebaby, frytki, pizze, gyrosy… o to czym żywi się dzisiejsza społeczność. Kaloryczne i niezdrowe, napakowane do granic możliwości sodą, w dodatku tylko na chwilę zapychające żołądek. W opozycji stoją zdrowe diety wegetariańskie, czasami aż do przesady ograniczające i eliminujące dania, które bardzo lubimy. Co zrobić, aby odżywiać się zdrowo, nie patrząc przy tym z żalem na potrawy, które są nam pozornie surowo zabronione?
Jak to zwykle bywa z dobrymi radami trzeba poszperać w zakamarkach historii. Dokładniej rzecz biorąc należy udać się do średniowiecznej kuchni świętej Hildegardy z Bingen żyjącej w latach 1098 – 1179. Swojego czasu (w sumie naszego też) była to kobieta nietuzinkowa, wybitna. Ta benedyktyńska mniszka zajmowała się takimi dziedzinami życia, jak medycyna, kosmologia, przyrodoznawstwo i ziołolecznictwo oraz oczywiście teologia. Gdy te zajęcia zbyt ja przytłaczały stawała się poetką, kompozytorką, a nawet prorokinią.
Do jej cennych rad i wskazówek drogę odnalazły dwie panie: Brigitte Pregenzer i Brigitte Schmidle. Owocem ich poszukiwań jest seria książek poświęconych opisowi i wyjściu na światło dzienne nauk św. Hildegardy. Na cykl składają się takie tytuły, jak:  „Leczenie chorób”, „Praktyczny poradnik zdrowego życia”, „Przyrodolecznictwo” oraz omawiana dziś „Kuchnia”.
Co odnajdziemy w środku tej niepozornej książki? W jaki sposób Hildegarda prowadziła zdrową i smaczną kuchnię, która zyskuje co raz więcej fanów w czasach nam współczesnych? Czy korzystała z magicznych zaklęć, wielkiego kotła i króliczych łapek na szczęście?
Otóż, wiem że niektórzy mogą poczuć się zawiedzieni – w końcu średniowiecze jest pełne tajemnic i mroku! – niestety nie. Tajną bronią  przeciwko chorobom i zwyrodnieniom, jaką głównie stosowała siostra Hildegarda jest orkisz. Ziarna czy mąka zawsze pojawiają się w którymś z 200 przepisów zamieszczonych w książce. Do tego naszym oczom zostały udostępnione fotografie, tak aby podczas przeglądania przepisów napłynęła nam do ust gęsta ślinka – szkoda tylko, że nie ma ich troszkę więcej.
Na wstępie autorki zaznajamiają nas z podstawowymi przyprawami i ich właściwościami zdrowotnymi. Dla mnie najbardziej zaskakujący okazał się zwykły koper włoski, którego kojarzę jedynie z ziemniakami i kiszonymi ogórkami. Co na jego temat ma do powiedzenia św. Hildegarda?
„Przynależy do klasycznych ziół dających dobre samopoczucie, dodaje się go przede wszystkim do potraw ze zbóż i warzyw. Oczyszcza żołądek, zapobiega wydzielaniu się przykrego zapachu z ust, wzmacnia siłę wzroku, poprawia gospodarkę wodną organizmu, kolor naskórka; łagodzi zapach potu.”
Tak, moi mili, dla nas czytelników to szczególnie ważny składnik potraw, skoro korzystnie wpływa na wzrok. Oprócz tego w książce znajdziemy przyprawy chłodzące organizm – co jest przydatne szczególnie teraz, rozweselające (i nie będzie to marihuana),poprawiające apetyt oraz uspokajające.
To tego mnóstwo przepisów na zupy np. z buraczków, dyni czy cebuli. Dla bardziej wyrafinowanego gustu znajdzie się nawet z kasztanów. Do tego sosy, tarty, ciasta, potrawy ze strusia, nawet chleb – a wszystko oprócz tego, że dobrze smakuje, to jeszcze leczy.
Każdy dział książki posiada swój własny kolor stron, dzięki czemu łatwiej odnaleźć ulubiony przepis. Ja powoli zaczynam wdrążać kuchnię św. Hildegardy do własnego kucharzenia i nie narzekam. Początkowo byłam nastawiona trochę sceptycznie do jej niecodziennych pomysłów, ale teraz jestem co raz bardziej zadowolona. Wiele z przepisów zawartych w książce jest naprawdę prostych i tanich w przygotowaniu, dlatego nie widzę przeszkód, aby każdy kto ma trochę chęci mógł z nich korzystać.
Większość przypraw sami możemy zasadzić we własnym ogródku lub też gdy ktoś nie posiada takiego luksusu w doniczce. Świerzy koperek, bazylia czy hyzop dość, że będą ciekawie wyglądać, pięknie pachnieć, to jeszcze zadbają o nasze dobre samopoczucie.
Książka jest napisana w sposób prosty i przystępny. Oprócz przepisów znajdziemy w niej parę wskazówek wartych uwagi, takie jak np. sposób na gorzki smak boćwiny. Przypisy do stron są niestety czasami błędnie podane (jak ten przy gałce muszkatołowej, który zamiast odsyłać do strony 128, odsyła do 129.), ale nie rzutuje to bardzo niekorzystnie na całość.
Książkę polecam tym, którzy pragną urozmaicić swoją kuchnię, odkryć coś niezwykłego w najzwyklejszych przyprawach i lekkim kosztem sprawić, iż żadne suplementy diety nie będą potrzebne, aby utrzymać swój organizm w doskonałym stanie.
środa, 03 lipca 2013, avo_lusion

Polecane wpisy